>> Zdjęcia / Photos  
 
 

MOTOREM Z CZADU DO POLSKI- z CZADU przez KAMERUN do NIGERII
Ndjamena-Bologo-Figuil-Garoua-Touroua


Trudno uwierzyć że w Afryce jesteśmy już 3 miesiące. Nadchodzi czas Świąt, Nowy Rok ale też kończy nam się wiza więc czas opuscić goscinną misję ks. Stanisława. Dzięki Jego otwartości i życzliwości mogliśmy nieplanowanie w Ndjamenie stworzyć bazę wypadową, która znacznie ułatwiła nam krótsze i dłuższe wypady po Czadzie oraz miesięczny wyjazd do Kamerunu. Jeszcze przed rozpoczęciem naszej podróży do Polski dostajemy uroczą tabliczkę z napisem " Honey Moon from Chad to Poland " (Podróż Poślubna z Czadu do Polski) od tego samego Czadyjczyka, który pomogł nam przy zakupie naszej Hondy.

23 grudnia z lekkim niedowierzaniem opuszczamy stolice Czadu. W Bologo spędzamy wigilie i pierwsze Świeto z już zaprzyjaznionymi ks.Kubą i ks.Jarkiem, a już w drugie Świeto dojeżdzamy do polskich Sióstr w Figuil w Kamerunie. O polskiej gościnności można by pisać dużo a i tak nie sposób wszystkiego co przeżyliśmy zarówno w Czadzie jak i Kamerunie wyrazić. Wspólnie spędzone świąteczne chwile mineły w bardzo wesołej i miłej atmosferze. A afrykański świąteczny stół zaskoczył nas wieloma polskimi, pysznymi potrawami.

Na trasie do Nigerii w Kamerunie odwiedzamy bajecznie rzezbiony kanion Kola, którym w porze deszczowej przepływa rwąca rzeka. Mijając wioski nie raz podziwiamy wielkie zbiory bawełny. Setki metrów szesciennych ręcznie zebranego białego puchu robi niebywałe wrażenie. Mieszkańcy wspólnie i solidarnie układają, ważą i ubijają na kontenerze świeżo zebraną białą watę.

Tuż po przejściu odprawy paszportowej w Kamerunie droga kończy się na wyschniętym korycie rzeki ( uedzie) jeszcze z niewielką ilością wody, która nie jest problemem do pokonania dla naszej Hondy. Chwilę później skoncentrowani na jeździe po wyboistej scieżce mijamy niezauważenie cywilny patrol żandarmów którzy wszczynają za nami poscig. Na widok wielkich karabinów zatrzymujemy się zdziwieni. Po dokonaniu urzedowych formalności żandarmi próbuja od nas wyłudzić lapowke 5000CFA (35zł). Próby negocjacji nie przynoszą rezultatów. Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że posiadamy zaledwie 1300CFA ( 10zł) a ponoc czeka nas jeszcze przeprawa przez rzekę piroga (oczywiscie odpłatnie). Ostatecznie żandarmi zabierają nam 1000CFA (7zł) abyśmy pozostałe 300CFA (2,10zł) mieli na piroge. Następnie dochodzi do absurdalnie śmiesznej dla nas sytuacji gdyż ci sami żandarmi wręczają nam 40Neira (80groszy) na kolejna łapówkę, która podobno czeka nas za kilka kilometrów na jeszcze jednej kontroli. Dodatkowo załatwiają nam motocyklową "eskorte" aż do granicy z Nigerią bo tereny te pełne są ponoć rabusiów. Tak to bywa w Afryce, przez którą my dalej zawzięcie się toczymy.



>> Zdjęcia / Photos  
 
 

linia

Copyright © Maciej Pastwa  2011