>> Zdjęcia / Photos  
 
 

JEDEN DZIEŃ W NAOUNGERE


Ośmiogodzinna podróż nowym i wygodnym autobusem już teraz dobra asfaltowa droga z Maroua do oddalonego ponad 500km Naoungere mija nam bardzo miło. Tu sympatyczne polskie Siostry Dominikanki udostępniają nam przytulny pokoik na swojej misji. Wieczorem mój ukochany zaprasza mnie na kolacje do kameruńskiej restauracji, gdzie mogę skosztować miejscowej kuchni - ryż z mięsem i liśćmi manioku, podczas gdy on sam zajada się wegetariańskim spaghetti z warzywami. Pozostała cześć wieczoru spędzamy w kafejce internetowej by wszystkim ciekawskim opisać nasze dalsze przygody.

Niedziele rozpoczynamy od zwiedzania miasta. Pierwsze kroki kierujemy do miejscowej katedry, która imponuje wielkością i rozmachem. Następnie udajemy się w stronę wielkiego meczetu, bo Kamerun podobnie jak Czad jest mieszanką tych dwóch wielkich religii a zarazem wzorem wzajemnej tolerancji religijnej i kulturowej. Tuż przy meczecie w miejscowym urzędzie Palais du Lamido właśnie kończą się wybory na szefa muzułmańskiego przywódcy. Dzięki temu udaje nam się obejrzeć ich stare tradycyjne stroje i uwiecznić to na zdjęciach. Dalszą cześć dnia spacerujemy po zaułkach miasta przechodząc jak zawsze przez miejscowy targ obfitujący w egzotyczne kolory i zapachy.

Wieczorem idziemy pożegnać się z Siostrami misjonarkami, które zapraszają nas na miły poczęstunek i pogawędkę. Opowiadają o wielu ciekawych sytuacjach jakie przeżyły przebywając już wiele lat na misji tu w Kamerunie a ja opowiadam tradycyjnie historie Kazika i nasze przygody podróżnicze.

Czas położyć się spać bo jutro wstajemy przed świtem - wyruszamy w dalszą drogę miejscowym autobusem a wyjazd planowany już na 6godz. rano!



>> Zdjęcia / Photos  
 
 

linia

Copyright © Maciej Pastwa  2011